Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies? AKCEPTUJĘ
Jump to content
Sign in to follow this  
Guest JoKa

Potrzebuję pilnie pomocy

Recommended Posts

Guest JoKa

Z moimi problemami wiaze sie długa i przykra historia. Otóż wszystko
zaczęło się od tego, że ponad 2 lata temu moja przyjaciółka wpadła na
pomysł otwarcia działalności gospodarczej. Dotąd pracowała na czarno i
nie posiadała zdolności do wzięcia pożyczki, choć zarabiała dobrze.
Jako, że znałam jej stabilną sytuację finansową i ze względu na nasze
siostrzane stosunki zgodziłam się wziąć tę pożyczkę na siebie. Ja nie
zarabiałam dużo, ale przez ok 10 lat byłam klientem banku miałam stałe
wpływy z tytułu zatrudnienia na podstawie umowy o pracę, więc nie miałam
większych trudności ze zdobyciem pożyczki. Zgodziłam się też dlatego,
że byłam jedyną bliską jej osobą, bo z rodziną nie utrzymywała kontaktu
od kilku lat. Niestety z powodu nieuczciwej konkurencji szybko okazało
się, że działalność nie ma szans powodzenia. Aby móc spłacać zaciągnięty
dług wyjechała do pracy do Niemiec jako opiekunka osób starszych i
sumiennie przekazywała mi pieniądze na raty pożyczki, a nawet i mi
czasem pomagała. Niestety 17 czerwca zginęła w wypadku samochodowym i
zostałam ze spłacaniem sama. A w mojej obecnej sytuacji życiowej jest
to wielki problem. Mam narzeczonego i małe dziecko. Narzeczonemu nigdy
nie powiedziałam o tym, że wzięłam pożyczkę dla Anki, bo wiem, że by
tego nie poparł. Ale ja ją znałam i wiedziałam, że mnie nie oszuka. W
międzyczasie urodziłam dziecko, no i okazało się, że to taki mały
pieszczoch, nie może być beze mnie nawet 5min, a do tego uzależnienie
potęguje fakt, że karmię piersią. Dlatego nie wiedząc, co się wydarzy
podjęliśmy decyzję, że zrezygnuję z pracy i dla dobra dziecka zajmę się
domem. Ostatnie dwie raty spłaciłam z reszty pieniędzy, które zostały mi
wypłacone jako ekwiwalent za niewykorzystany urlop przy rozwiązaniu
umowy. I tym sposobem nie mam na kolejną ratę, którą muszę zapłacić 12
września. W taki oto sposób znalazłam się w ślepym zaułku, z którego
rozwiązania bez czyjejś pomocy nie widzę. Boję się przyznać narzeczonemu
do tego co się stało. Wszystko mamy tak wyliczone (koszt wynajmu
mieszkania i rachunków, jedzenia, niezbędnych rzeczy dla dziecka), że
wychodzimy z jego pensji praktycznie na zero. A tu jeszcze te raty. Mamy
zaplanowaną datę ślubu, ale mam w głowie myśli, aby jakoś odwołać ten
ślub, bo po nim jego obciążą moje długi. gdybym chociaż wzięła pożyczkę
na zakup czegoś, co mogłabym spieniężyć, to byłoby jakieś rozwiązanie.
Ale ja jestem w takiej sytuacji, że nie dysponuję żadnym majątkiem.
Próbowałam przez ten czas znależć jakąś pracę zdalną, ale na próżno.
Niedość, że straciłam bliską przyjaciółkę to tonę w długu i obawiam się o
rozpad związku. Czasem myślę, że lepiej by im było gdyby to mi się coś
przytrafiło, zginęłyby moje problemy z długami, które mogę ściągnąć na
najbliższych. najgorsze jest to, że przy spłacaniu przez 2 lata z
wartości pożyczki niewiele zostało spłacone - większość to odsetki, a
wartość długu ciągle pozostaje wysoka. Obecnie jest tego ok 35000, a
miesięczna rata to prawie 800zł. Już nawet liczyłam na wygraną w totka,
naiwnie wierzyłam, że jak ktoś jest w tak benadziejnej sytuacji jak ja,
to może jakimś cudem uda się odwrócić tę moją niedolę. ale na próżno.
Wiem też, że ludzie, których stać byłoby na pomoc nie zaglądają na takie
portale. Przykład mój były szef - nie było mu szkoda zapłacić dużych
kwot za wynajem lokalu na jakieś spotkanie, które odwołując w ostatniech
chwili zmuszony był zapłacić firmie jakby skorzystał z rezerwacji, to
samo odnośnie samolotu, ale gdyby miał dać komuś chcoć 100zł premi to
bardzo by go bolalo. Wiem też, że są ludzie, którzy za butelkę wina, albo
kolację w restauracji płacą więcej niż moja rodzina na cały miesiąc na
jedzenie. I sądzę, że tacy ludzie nie odwiedzają tego portalu. Ale nie
mam nic do stracenia i postanowiłam spróbować, a nuż może się jakiś cud
zdarzy...Gdyby tak się stało, to poprostu czułabym, że dostałam
przepustkę do nowego życia. Chociaż nie liczę na całkowitą pomoc od
jednej osoby, bo to jest wielka kwota, przynajmniej z mojego punktu
widzenia. A jestem w takiej sytuacji, że każda kwota mnie ratuje.

Chciałabym zaznaczyć, że nie chodzi mi o darowizny. Jestem młoda i sądzę, że jeszcze uda mi się znależć pracę za godne wynagrodzenie, z którego sumiennie oddam pieniądze, którymi ktoś pomógłby mi spłącić dlug.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedynie rozmowa z narzeczonym,rodziną itd bez dochodu wyjścia nie ma , druga sprawa nie ma co się w takiej sytuacji pchać w jakieś parabanki,chwilówki i nie wiadomo jakie kombinacje ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×